Moim celem były kotlety do obiadu. Mąż stwierdził, że wyglądają jak placki, tak więc, jak kto woli :)
Fasola została mi z pasztetu, który wcześniej piekłam. Musiałam coś z niej wyczarować, żeby było smaczne i odpowiednie dla mojego dziecka.
Kotlety/placki można zjeść do obiadu, tak jak my to wykorzystaliśmy...jednak również mogą być odpowiednie na podwieczorek, czy kolację.
Jedyny minus, to przygotowanie fasoli. Bardzo czasochłonne, ponieważ trzeba fasolę zostawić do moczenia conajmniej na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Później długie gotowanie. Najlepszym rozwiązaniem jest ugotowanie całego opakowania i zrobienie kilka przysmaków. Mi wyszedł z całego opakowania pasztet i 4 kotlety na obiad.
Składniki:
- fasola jaś
- cebula
- cukinia
- sól
- mąka kukurydziana
Fasolę ugotowałam. Wszystkie składniki wrzuciłam do miski i zblendowałam na gładką masę. Dodałam mąkę kukurydzianą, żeby skleić kotlety. Na patelni rozgrzałam oliwę i uformowane kotleciki smażyłam z dwóch stron. Kotlety należy bardziej przyrumienić, żeby łatwiej można było je przerzucić na drugą stronę. Są bardzo delikatne i trzeba to robić ostrożnie.
Nasze kotlety były dodatkiem do obiadu. Idealnie zgrały się z pęczakiem i sałatką z rukoli. Wszystkim bardzo smakowały. Następnym razem muszę zrobić ich więcej, bo trochę nam było mało :)
Kotlety są bez jajek, bez żadnych sztucznych dodatków smakowych i kolorowych. Są wegańskie i bezglutenowe. Najważniejsze, że moje dziecko z apetytem zjadło cały obiad, bez żadnych reakcji alergicznych. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz